Meldunek w Warszawie
Wyświetlono archiwalną wersję tematu "Meldunek w Warszawie" z forum pl.regionalne.warszawa

Strona 1 z 21, 2

Szuwaks
Witam,

Straz Miejska zalatwila'' chcialbym abysmy podyskutowali o problemie
meldunkowym (w Warszawie) w nowym watku.

gdyby obowiazek meldunkowy dalej funkcjonowal
to w Warszawie przyjezdnych byloby duuuuuuzo mniej.


Prawdopodobnie niewielu z Was wie lub pamieta (bo i nie moze), ze Warszawa
byla kiedys tak zwanym miastem zamknietym.
Nie mozna bylo dostac pracy nie majac meldunku Warszawskiego oraz nie mozna
bylo zameldowac sie w Warszawie nie majac tu stalego miejsca pracy.

Warszawa zawsze przyciagala. Wojna, okupacja, Powstanie Warszawskie to
okolicznosci, ktore spowodowaly, ze Warszawa stracila olbrzymia ilosc
wspanialych fachowcow.
Stad duzy naplyw specjalistow (ich rodzin, przyjacol) z roznych czesci
Polski.
Rynek pracy byl inny niz teraz.
Teraz gdy Warszawa jest miastem otwartym:

Dragonball:

Fajnie ze przyjezdzaja do Warszawi nowi "warsiawiacy"
ale gorzej ze dla juz mieszkajacych niedlugo pracy zacznie brakowac, a w
niektorych branzach i zawodach juz nie ma pracy!!!!


Dla Przybyszy, nasze miasto jest to Eldorado.
Nie raz pisalem o tym, ze zarabia sie tu lepiej niz w Siedlcach, Elku,
Rzeszowie czy Krakowie.
Ale to zjawisko ma rowniez inne przeslanki.
Nalezalo by chocby rozpatrzec kwestie podatkow (gdzie odprowadzane).
Czy zarabiac tu a wydawac gdzie indziej.

Dragonball:

A moze tak ludeczkowie przyjezdni zamiast isc
na latwizne poszukacie pracy za granica, albo wymyslicie jakies
przedsiewziecie4 w swoich rodzinnych miastach, miasteczkach , wsiach ,
wioseczkach?


No coz nie jest to takie proste. Trzeba sie troche wysilic, pomyslec,
zaangazowac.
Okazuje sie, ze lepiej robic za murzyna w Warszawie (za nizsza pensje, w
zdecydowanie wiekszym wymiarze godzin) niz za przedsiebiorce w Suwalkach,
Olesnicy czy Stalowej Woli.

Wracajac do zameldowania.
Przepisy meldunkowe sa tak samo niedopracowane jak wiele innych.
Jaka pewnosc ma wlasciciel mieszkania, ze wynajmujacy i zameldowany nie
bedzie sie staral o zasiedzenie?
Chcac wykwaterowac zameldowanego, zdaje sie, ze trzeba mu zapewnic lokal.
Ale to juz kwestie prawne.

A moze warto by bylo znowu zamknac Warszawe?

Pozdrawiam
Szuwaks

Pawel Szymanski



[ciach]

A moze warto by bylo znowu zamknac Warszawe?


i wrocic do tych wspanialych czasow, gdy nie bylo nic w sklepach,
za to jak sie powiedzialo cos zle na 'patrie' to szlo do pierdla?
dziekuje, postoje:)

Ever

maro
No to jazda, bo temat jest ciekawy...

Witam,


Cze.

Rynek pracy byl inny niz teraz.
Teraz gdy Warszawa jest miastem otwartym:


O właśnie. Czasy się zmieniają, czy tego chcemy, czy nie.

Dla Przybyszy, nasze miasto jest to Eldorado.
Nie raz pisalem o tym, ze zarabia sie tu lepiej niz w Siedlcach, Elku,
Rzeszowie czy Krakowie.
Ale to zjawisko ma rowniez inne przeslanki.
Nalezalo by chocby rozpatrzec kwestie podatkow (gdzie odprowadzane).
Czy zarabiac tu a wydawac gdzie indziej.


A dlaczego nie zarabiać tu i tu wydawać, a przy okazji zostawić po sobie
efekt swojej pracy?

No coz nie jest to takie proste. Trzeba sie troche wysilic, pomyslec,
zaangazowac.
Okazuje sie, ze lepiej robic za murzyna w Warszawie (za nizsza pensje, w
zdecydowanie wiekszym wymiarze godzin) niz za przedsiebiorce w Suwalkach,
Olesnicy czy Stalowej Woli.


Ha! I tu Cię mam. Właśnie z pomysłem, zaangażowaniem i wysiłkiem swoim
przyjechałem do Wawy. A jeśli chodzi o własny interes... Spróbuj coś
otworzyć. Miałem przez dwa lata dobrze prosperujący sklep - serwis
rowerowy. Niestety i to upadło. Jeśli będziesz chciał wyjaśnię Ci dlaczego
(długa pisanina), ale mogę Cię zapewnić,  że nie zmojej winy.

Wracajac do zameldowania.
Przepisy meldunkowe sa tak samo niedopracowane jak wiele innych.
Jaka pewnosc ma wlasciciel mieszkania, ze wynajmujacy i zameldowany nie
bedzie sie staral o zasiedzenie?


Dlatego go nie zamelduje. Pisałem gdzieś wcześniej, że można by to było
rozwiązać przez dobrowolną rejestracje w jakiejś centralnej bazie danych.

Chcac wykwaterowac zameldowanego, zdaje sie, ze trzeba mu zapewnic lokal.
Ale to juz kwestie prawne.

A moze warto by bylo znowu zamknac Warszawe?


Nie dyskutowałbym wtedy tu z Tobą. A tak po za tym. Rodowici Warszawiacy
(niewielu Was jest) boicie się stanąć odważnie na rynku pracy? Konkurencja
zawsze dobrze wpywała na ogół społeczeństwa. Mobilizuje, rozwija i...
poprawia zawartość społeczeństwa.

Pozdrawiam
Szuwaks


Też pozdrawiam - Maro.

:)))
PS.
Nadal czuję, że jestem tu mile przyjęty i wiem, że nie narobię wstydu
społeczności warszawskiej.

Roman Wozniak

A moze warto by bylo znowu zamknac Warszawe?


Jestem za.
Jadąc do USA nie może tam pracować a jedzie dużo chętnych by choć krótko coś
tam zarobić.
Potraktujmy Warszawę pod względem pracy jak obce państwo.
Podatki zameldowanych Gdzieś w Polsce trafią wtedy do warszawskiej kasy.
Przyjezdny, zameldowany gdzies w Polsce, zgadza się na najgorsze warunki
stawiane przez pracodawcę. Może spać w pracy bo to taniej a pracodawca ma
darmowego struża.
Za zarejestrowany samochód gdzieś w Polsce płaci mniejsze OC, AC.
Gdy zapłaciłby podobne OC i AC jak Warszawiak jeździłby autobusem. Byłoby
luźniej.
Uczył się dla swojej ziemi, swoich stron. Tam na niego liczyli. Za
porzucenie własnej ziemi jakoś powinien się jej odpłacić.
Pamiętam o wolności wyboru.


Pozdrawiam Roman

Andrzej Bursztynski



[..]

Wracajac do zameldowania.
Przepisy meldunkowe sa tak samo niedopracowane jak wiele innych.
Jaka pewnosc ma wlasciciel mieszkania, ze wynajmujacy i zameldowany nie
bedzie sie staral o zasiedzenie?
Chcac wykwaterowac zameldowanego, zdaje sie, ze trzeba mu zapewnic lokal.
Ale to juz kwestie prawne.


Od 1984 roku meldunek nie oznacza jakiegokolwiek prawa do zamieszkania,
jest wyłącznie potwierdzeniem faktu zamieszkiwania i to potwierdzeniem
obligatoryjnym. Tymczasowe zameldowanie niczym nie grozi, nie wymaga nawet
zgody tzw. głównego lokatora czy właściciela.

Andrzej Bursztynski

| A moze warto by bylo znowu zamknac Warszawe?

Potraktujmy Warszawę pod względem pracy jak obce państwo.
Podatki zameldowanych Gdzieś w Polsce trafią wtedy do warszawskiej kasy.


Chciałbym nieśmiało zwrócić uwagę, że składając zeznanie podatkowe "gdzieś w
Polsce" a de facto zamieszkując w Warszawie każda osoba popełnia co najmniej
wykroczenie karno-skarbowe. Nie ma to nic wspólnego z zameldowaniem
- po prostu deklaruje fałszywy adres. Warto by prawnik taką sytuację
zaanalizował.

demarti

A moze warto by bylo znowu zamknac Warszawe?


Zgadzam się, że obecnie gro mieszkańców Warszawy to ludność napływowa. Ale
ja, jako rodowity warszawiak nie mam wcale nic przeciwko przeprowadzkom z
innych miast i wsi. Na pewno wielkim minusem jest to, że ci ludzie
"zabierają" nam pracę, zgadzając się na gorsze warunki i niższe pensje. Ale
jest też druga strona medalu: sami tworzą miejsca pracy ! Nie bezpośrednio
co prawda, ale warto spojrzeć np. na rynek nieruchomości. Wystarczy
poobserwować trochę nowe osiedla - na ogół sprowadzają się tam ludzie spoza
stolicy, bo warszawiacy swoje mieszkania już mają, a na nowe na ogół ich nie
stać ( a inni mogą sprzedać pole :)). Ktoś te budynki musi wybudowć. Ze
pracują tam ( na tych budowach ) głównie przyjezdni ? Tak, ale to napędza
całą machinę. Ktoś musi osiedle zaprojektować, wydać pozwolenia, zrobić
plany, ułożyć wszelkie media itp. A to już praca w większości dla
warszawskich firm. I nie można też pominąć tak istotnych kwestii, jak
zwiększone wpływy z tytułu różnych podatków i innych opłat. Mało to znaczy
dla pojedyńczej jednostki, ale ile dobrego dla ogółu !

Krzysztof Garski

Jadąc do USA nie może tam pracować a jedzie dużo chętnych by choć krótko coś
tam zarobić.


Komplikacje przy wyjeździe do USA do pracy wynikają najczęściej z braku
amerykańskiego paszportu. Dobry specjalista z Polski, który ma możliwość pracy w
USA raczej nie będzie miał problemów z wizą.

Potraktujmy Warszawę pod względem pracy jak obce państwo.


Powyższe zdanie mogę potraktować jedynie jako wynik wczesnej pory pisania przez
Ciebie listu (postu). ;)
Może w ogóle zlikwidować tą całą -tfu- demokrację, wprowadzić nakaz codziennego
meldowania się na komisariacie właściwym dla miejsca zameldowania, wprowadzić
paszporty na podróże międzywojewódzkie?

Przyjezdny, zameldowany gdzies w Polsce, zgadza się na najgorsze warunki
stawiane przez pracodawcę. Może spać w pracy bo to taniej a pracodawca ma
darmowego struża.


Dużo jest przypadków, gdy pracodawca ściąga pracownika - specialistę z
"prowincji" oferując mu od razu wynajęcie mieszkania w ramach świadczeń.
Przyjezdny zgadza się na "najgorsze warunki warszawskie" tylko wtedy gdy są dużo
lepsze od najlepszych warunków w miejscu zamieszkania.
To, co piszesz dotyczy raczej najniższej kategorii pracowników od prac, na które
żaden Prawdziwy Warszawiak (c)(tm) by się nie zgodził.

Za zarejestrowany samochód gdzieś w Polsce płaci mniejsze OC, AC.
Gdy zapłaciłby podobne OC i AC jak Warszawiak jeździłby autobusem. Byłoby
luźniej.


Ano stanowczo za dużo samochodów na warszawskich ulicach. Nie mam nic przeciwko
represjom w kierunku ograniczania indywidualnego ruchu samochodowego w centrum.

Uczył się dla swojej ziemi, swoich stron. Tam na niego liczyli. Za
porzucenie własnej ziemi jakoś powinien się jej odpłacić.


Do pewnego wieku jest się przywiązanym do rodziców, a więc i do miejsca, gdzie
mieszkają. Później może się odwidzieć, może przyjść chęć na zmianę miejsca. I
raczej większość uczy się dla siebie, a nie tak abstrakcyjnego terminu jak
"ziemia" czy "miejsce".

Ryszard Rączkowski

Przyjezdny, zameldowany gdzies w Polsce,
zgadza się na najgorsze warunki
stawiane przez pracodawcę.


Kiedyś rozmawiałem z pewnym przyjezdnym "Warszawiakiem" z Lubelszczyczny.
Nie mogliśmy dojść do porozumienia, kto kogo utrzymuje:
Warszawa - ubogą prowincję, czy prowincja Stolicę.

Ja uważałem, że skoro 35 bodaj % podatków wpływa do budżetu w Warszawie,
to inwestycje centralne, winne być w takim stopniu tutaj realizowane.
Kto płaci najwięcej podatku, najwięcej pod państwa dostaje.

Na prowincji jest ogromne bezrobocie.
Z czyich pieniędzy, jak nie naszych, wypłaca się zasiłki dla bezrobotnych w
Podkarpackiem, utrzymuje pomoc socjalną, dokarmia głodne dzieci, urządza
szkolenia dla bezrobotnych.

Przecież tamte gminy nie miały by na to funduszy, więc dostają je z
ministerstw, czyli z pieniędzy bogatych aglomeracji.

Mój rozmówca, zupełnie odwrotnie widział sprawę:

To prowincja pracuje na nasz dobrobyt.
To właśnie ubodzy ludzie ze wsi, przyjeżdżają tyrać fizycznie do Warszawy na
psie pieniądze.
Ponieważ muszą wynająć jakiś kont i coś jeść, wydają te pieniądze w
Warszawie, czyli żywią nas.

Rozmówca mój twierdził, że Warszawa, swój dobrobyt zawdzięcza właśnie podłej
pracy ubogich przyjezdnych, zaś Warszawiacy tylko wyzyskują ich, guzik
płacą, sami biorą pieniądze za 'bycie kierownikiem'.
Siłą rzeczy zatem, Warszawa powinna oddawać pieniądze z podatków na rozwój
prowincji.

I tak oto spaupeteryzowana wieś utrzymuje Warszawę.

A jak Wy to widzicie?

Rico - rdzenny Warszawiak.

DL

Dragonball:
| Fajnie ze przyjezdzaja do Warszawi nowi "warsiawiacy"
| ale gorzej ze dla juz mieszkajacych niedlugo pracy zacznie brakowac, a w
| niektorych branzach i zawodach juz nie ma pracy!!!!

Dla Przybyszy, nasze miasto jest to Eldorado.
Nie raz pisalem o tym, ze zarabia sie tu lepiej niz w Siedlcach, Elku,
Rzeszowie czy Krakowie.
Ale to zjawisko ma rowniez inne przeslanki.
Nalezalo by chocby rozpatrzec kwestie podatkow (gdzie odprowadzane).
Czy zarabiac tu a wydawac gdzie indziej.
A moze warto by bylo znowu zamknac Warszawe?

Pozdrawiam
Szuwaks


To prawda, że "przejezdni warszawiacy" zgadzają się pracować z połowę
wynagrodzenia, aby tylko "zaczepić się". (sam znam kilku)

Nie rozumiem tych ludzi, gdyż to co zarobia więcej ( w porównaniu do swoich
rodzinnych stron) stracą na wynajęcie mieszkania i o wiele wieksze koszty
utrzymania.
Odcinają się od rodziny i przyjaciół.
Jednak, to ich wybór i ich życie.

Arbait macht frei ;-)

Kaja

Dużo jest przypadków, gdy pracodawca ściąga pracownika - specialistę z
"prowincji" oferując mu od razu wynajęcie mieszkania w ramach świadczeń.


Jak ściąga, to napewno swojego kolegę lub kogoś ze swojej rodziny...Na początek dla niepoznaki daje mu małą pensje , ale w bardzo szybkim czasie go awansuje, bo to rzekomo świetny
pracownik.

| Uczył się dla swojej ziemi, swoich stron. Tam na niego liczyli. Za
| porzucenie własnej ziemi jakoś powinien się jej odpłacić.
Do pewnego wieku jest się przywiązanym do rodziców, a więc i do miejsca, gdzie
mieszkają. Później może się odwidzieć, może przyjść chęć na zmianę miejsca. I
raczej większość uczy się dla siebie, a nie tak abstrakcyjnego terminu jak
"ziemia" czy "miejsce".


Bo się wstydzą miejsca, z którego pochodzą ( wsi) i idą po trupach, żeby tylko stać się "Warszawiakiem".

Pozdrawiam,
Kaja

Kaja


[ciach]

| A moze warto by bylo znowu zamknac Warszawe?
i wrocic do tych wspanialych czasow, gdy nie bylo nic w sklepach,
za to jak sie powiedzialo cos zle na 'patrie' to szlo do pierdla?
dziekuje, postoje:)


Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

Pozdrawiam,
Kaja

Kaja

Od 1984 roku meldunek nie oznacza jakiegokolwiek prawa do zamieszkania,
jest wyłącznie potwierdzeniem faktu zamieszkiwania i to potwierdzeniem
obligatoryjnym. Tymczasowe zameldowanie niczym nie grozi, nie wymaga nawet
zgody tzw. głównego lokatora czy właściciela.


Moja sąsiadka miała szczęście, że nigdy nie zaleldowała swojego drugiego męża (
zameldowany byl u swojej mamusi)...Po 10-ciu latach po prostu powiedziała dość i
pognała go w skarpetkach do jego mamusi...Nawet policja mu nic nie pomogła, bo
nie był zameldowany.

Pozdrawiam,
Kaja

Pawel Szymanski


| [ciach]

| A moze warto by bylo znowu zamknac Warszawe?
| i wrocic do tych wspanialych czasow, gdy nie bylo nic w sklepach,
| za to jak sie powiedzialo cos zle na 'patrie' to szlo do pierdla?
| dziekuje, postoje:)

Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.


ma. albo mamy wolny rynek (rowniez i rynek pracy) albo nie.
centralizm przerabialismy przez ostatnie 50 lat i daleko
nas to nie zaprowadzili. a wszystkim 'warszawiakom' bojacym sie,
ze straca prace radze sie doszkalac. dobry pracownik zawsze jest
przydatny i wolny rynek mu sprzyja. a jak ktos ma tesknoty
za poprzednim ustrojem to prosze na bialorus - tam maja raj:

Ever

Krzysztof Garski

| Uczył się dla swojej ziemi, swoich stron. Tam na niego liczyli. Za
| porzucenie własnej ziemi jakoś powinien się jej odpłacić.
| Do pewnego wieku jest się przywiązanym do rodziców, a więc i do miejsca, gdzie
| mieszkają. Później może się odwidzieć, może przyjść chęć na zmianę miejsca. I
| raczej większość uczy się dla siebie, a nie tak abstrakcyjnego terminu jak
| "ziemia" czy "miejsce".
Bo się wstydzą miejsca, z którego pochodzą ( wsi) i idą po trupach, żeby tylko stać się "Warszawiakiem".


Upraszczasz do bólu głosząc takie stereotypy. Dużo osób przyjeżdza do Warszawy z
dużych miast (chyba, że dla Ciebie Kraków, Poznań czy Gdańsk to "wsie"), o czym
świadczą chociażby pełne pociągi przyjeżdzające rano na Centralny. Zdecydowana
większość z tych osób nie chce zostać "Warszawiakami", co manifestują
wyjeżdzając z Wa-wy w piątek po południu.
Raz narzekacie, że przyjezdni nie chcą się integrować z Warszawą, teraz
narzekasz że przyjezdni chcą/śmią stawać się Warszawiakami. Gdzie tu
konsekwencja?

Gdy czyta się ten wątek mit o przyjaznym podejściu Warszawiaków do przyjezdnych,
dość tutaj popularny, pęka jak bańka mydlana. :-/

K

Pawel Szymanski



[ciach]
Gdy czyta się ten wątek mit o przyjaznym podejściu Warszawiaków do przyjezdnych,
dość tutaj popularny, pęka jak bańka mydlana. :-/


wszedzie sie znajda jakies czarne owce, ktore z obawy o wlasny tylek
(widocznie za niskie kwalifikacje) bede gardlowac.
wsrod moich znajomych, nie znam nikogo kto by mial takie poglady.
z drugiej strony jak czytam takiego trzypiona czy p.p to zaczynam
jednak rozumiec niechec do przybyszow. ale tacy jak oni to stanowia
margines.

Ever

daniel biernacki


| Uczył się dla swojej ziemi, swoich stron. Tam na niego liczyli. Za
| porzucenie własnej ziemi jakoś powinien się jej odpłacić.
| Do pewnego wieku jest się przywiązanym do rodziców, a więc i do
miejsca, gdzie
| mieszkają. Później może się odwidzieć, może przyjść chęć na zmianę
miejsca. I
| raczej większość uczy się dla siebie, a nie tak abstrakcyjnego terminu
jak
| "ziemia" czy "miejsce".
| Bo się wstydzą miejsca, z którego pochodzą ( wsi) i idą po trupach, żeby


tylko stać się "Warszawiakiem".

Upraszczasz do bólu głosząc takie stereotypy. Dużo osób przyjeżdza do
Warszawy z
dużych miast (chyba, że dla Ciebie Kraków, Poznań czy Gdańsk to "wsie"), o
czym
świadczą chociażby pełne pociągi przyjeżdzające rano na Centralny.
Zdecydowana
większość z tych osób nie chce zostać "Warszawiakami", co manifestują
wyjeżdzając z Wa-wy w piątek po południu.
Raz narzekacie, że przyjezdni nie chcą się integrować z Warszawą, teraz
narzekasz że przyjezdni chcą/śmią stawać się Warszawiakami. Gdzie tu
konsekwencja?

Gdy czyta się ten wątek mit o przyjaznym podejściu Warszawiaków do
przyjezdnych,
dość tutaj popularny, pęka jak bańka mydlana. :-/


Wiam!

Zastanawialiscie sie nad badaniami, ktore sa prowadzone z ktorych wynika, ze
pracodawcy wola zatrudniac nie - warszawiaków dlatego, ze sa lepiej
zmotywowani, posiadaja duze umiejetnosci merytoryczne, bardziej kreatywni i
traktuja z szcunkiem swoje zajecie.
Jestem nie warszawiakiem z czego sie bardzo ciesze, jak pisal Krzystof nie
integruje sie z tym miastem i manifestuje swoje pochodzenie. Moje miasto
choc male bylo juz miastem wtedy kiedy Warszawka byla zlepkiem kilku chatek
;-)))))))))). Z tego co zauwazylem w tym miescie bardziej dynamiczni sa
ludzie przyjezdni i chcialbym zeby warszawiacy zdali sobie sprawe, ze po
czesci budujemy tez to miasto.

Ps. Ostatnio slyszalem, ze na Pradze mieszkaja juz tylko prawdziwi
warszawiacy - jezeli to prawda - to serdecznie pozdrawiam warszawiakow .
:-))))))

daniel biernacki


| Od 1984 roku meldunek nie oznacza jakiegokolwiek prawa do zamieszkania,
| jest wyłącznie potwierdzeniem faktu zamieszkiwania i to potwierdzeniem
| obligatoryjnym. Tymczasowe zameldowanie niczym nie grozi, nie wymaga
nawet
| zgody tzw. głównego lokatora czy właściciela.

Moja sąsiadka miała szczęście, że nigdy nie zaleldowała swojego drugiego
męża (
zameldowany byl u swojej mamusi)...Po 10-ciu latach po prostu powiedziała
dość i
pognała go w skarpetkach do jego mamusi...Nawet policja mu nic nie
pomogła, bo
nie był zameldowany.

Pozdrawiam,
Kaja


Kaja

;-)))))))))))))))))

to prawda - ale to inny watek..........

;-))))))))))

daniel biernacki

| Dragonball:
| Fajnie ze przyjezdzaja do Warszawi nowi "warsiawiacy"
| ale gorzej ze dla juz mieszkajacych niedlugo pracy zacznie brakowac, a
w
| niektorych branzach i zawodach juz nie ma pracy!!!!

| Dla Przybyszy, nasze miasto jest to Eldorado.
| Nie raz pisalem o tym, ze zarabia sie tu lepiej niz w Siedlcach, Elku,
| Rzeszowie czy Krakowie.
| Ale to zjawisko ma rowniez inne przeslanki.
| Nalezalo by chocby rozpatrzec kwestie podatkow (gdzie odprowadzane).
| Czy zarabiac tu a wydawac gdzie indziej.

| A moze warto by bylo znowu zamknac Warszawe?

| Pozdrawiam
| Szuwaks

To prawda, że "przejezdni warszawiacy" zgadzają się pracować z połowę
wynagrodzenia, aby tylko "zaczepić się". (sam znam kilku)

Nie rozumiem tych ludzi, gdyż to co zarobia więcej ( w porównaniu do
swoich
rodzinnych stron) stracą na wynajęcie mieszkania i o wiele wieksze koszty
utrzymania.
Odcinają się od rodziny i przyjaciół.
Jednak, to ich wybór i ich życie.

Arbait macht frei ;-)

Jezeli podejmuje sie taka rozmowe warto zastanowic sie wlasnie nad
wysilkiem, ktory nalezy podjac przenoszac sie do warszawy.......

Pewnie dostane za te slowa po glowie ale....................... patrzac na
warszawiakow i nie warszawiakow z ktorymi przyszlo mi pracowac, moge
stwierdzic, ze "warszawiacy" to stado impertynenckich cwaniakow, ktorzy
wiele zawdzieczaja brylowaniu i oszukiwaniu............
Ja tak nie moge i jest mi z tym bardzo ciezko....

Pozdrawiam

Paweł Paroń

Rozmówca mój twierdził, że Warszawa, swój dobrobyt zawdzięcza właśnie
podłej pracy ubogich przyjezdnych, zaś Warszawiacy tylko wyzyskują ich,
guzik płacą, sami biorą pieniądze za 'bycie kierownikiem'.


Znam wielu tzw. "przyjezdnych", żaden z nich nie wykonuje "podłej pracy, za
którą guzik płacą" (chociaż wiem, że i tacy są, np. na budowie mojego nowego
mieszkania, chociaż nie pytałem ile im płacą, zresztą mówią po armeńsku czy
po aramejsku, pewnie bym się nie dogadał). Powiem tyle, że wszędzie gdzie
pracowałem i pracuję, owi "przyjezdni" stanowili 70-80% i zarabiali grubo
powyżej średniej warszawskiej. Ale, patrząc w dół "drabiny społecznej" w
firmach które znam, czym niżej, tym więcej "rdzennych". Na portierniach,
stróżówkach i w kuchni na stołówce królują już tylko "rdzenni". I wcale nie
piszę tego, żeby dokopać "prawdziwym" (którzy w tym wątku pokazali przekrój
wszystkich najgorszych cech, za które nie lubi się Warszawiaków), tylko taka
jest prawda.

To co tu prezentują "prawdziwki" to zwykła zawiść, że ktoś ma lepszą,
ciekawszą pracę, jest lepiej wykształcony, więcej zarabia i ogólnie lepiej
sobie radzi, a nie poprzestał na tym, z czym się urodził i pyszni się swoim
stołecznym rodowodem, jakby miał jakiś udział w tym swoim szlachetnym
poczęciu :)

Tylko niech się przypadkiem Kaja nie rzuca. Kiedyś płakała na innej grupie,
że nie ma pracy, dałem jej namiary gdzie jest dokładnie taka praca, jakiej
szukała. Nie zadzwoniła.

Paweł

Ryszard Rączkowski

Znam wielu tzw. "przyjezdnych", żaden z nich nie wykonuje "podłej pracy,
za
którą guzik płacą"


No cóż, ja wyraźnie zaznaczyłem, jakiej grupy przyjezdnych to dotyczy.

(chociaż wiem, że i tacy są, np. na budowie mojego nowego
mieszkania, chociaż nie pytałem ile im płacą, zresztą mówią po armeńsku
czy
po aramejsku, pewnie bym się nie dogadał).


Identyczne, jak u mnie.
Ci, co budowali i nadal budują osiedle, to żałośnie uboga warstwa
społeczeństwa.

Powiem tyle, że wszędzie gdzie
pracowałem i pracuję, owi "przyjezdni" stanowili 70-80% i zarabiali grubo
powyżej średniej warszawskiej.


Zgadza się.
Powiem Ci Pawle, że u mnie na studiach, duża część ludu, to byli
zamiejscowi.
Dziś, gdyby ktoś na nich popatrzył, w życiu nie powiedziałby, że pochodzą
np. z na wpół rolniczej rodziny ze Skarżyska-Kamiennej.

Ale, patrząc w dół "drabiny społecznej" w
firmach które znam, czym niżej, tym więcej "rdzennych". Na portierniach,
stróżówkach i w kuchni na stołówce królują już tylko "rdzenni".


We wszystkich chyba firmach które odwiedzałem, zaiste jest tak w 80%.

To co tu prezentują "prawdziwki" to zwykła zawiść, że ktoś ma lepszą,
ciekawszą pracę, jest lepiej wykształcony, więcej zarabia i ogólnie lepiej
sobie radzi,


Ależ Pawle, czy ja jestem wrogo zawistny wobec kogoś, kto przyjechał tu
studiować i uczciwie pracować za godziwe pieniądze?
Niech mu Bóg dopomoże, ja zaś nigdy przeszkadzać nie będę.

Jedyni przyjezdni, którzy mnie wnerwiają, to są chamowate buraki,
przyjeżdżające Żukami, aby pohandlować kartoflami i pietruchą oraz
prostackie wieśniactwo typu: 17-letni Duży Fiat vel Kredens, nieogolone i
niedomyte gęby, łokcie za okno i niga na gaz.

Wszystkim którzy przyjechali do Warszawy kształcić się i uczciwie zarabiać
na dostanie życie, życzę powodzenia!

Rico.

DL

Jezeli podejmuje sie taka rozmowe warto zastanowic sie wlasnie nad
wysilkiem, ktory nalezy podjac przenoszac sie do warszawy.......


Ja mam żonę ze Szczecina, (ale Ona wcale nie chciała się przenosić)
Jest w Warszawie dla mnie, nie dla pieniędzy (i nie pracuje - bo nie musi).

Pewnie dostane za te slowa po glowie ale....................... patrzac na
warszawiakow i nie warszawiakow z ktorymi przyszlo mi pracowac, moge
stwierdzic, ze "warszawiacy" to stado impertynenckich cwaniakow, ktorzy
wiele zawdzieczaja brylowaniu i oszukiwaniu............
Ja tak nie moge i jest mi z tym bardzo ciezko....


Jestem przyzwyczajony do tego typu uwag.
Pozdrawiam
Rodowity warszawiak (od pokoleń)

DL


| Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
ma. albo mamy wolny rynek (rowniez i rynek pracy) albo nie.
centralizm przerabialismy przez ostatnie 50 lat i daleko
nas to nie zaprowadzili. a wszystkim 'warszawiakom' bojacym sie,
ze straca prace radze sie doszkalac. dobry pracownik zawsze jest
przydatny i wolny rynek mu sprzyja. a jak ktos ma tesknoty
za poprzednim ustrojem to prosze na bialorus - tam maja raj:

Ever


Mówisz o wolnym rynku ?

( Przy okazji: wolny rynek to mrzonka i demagogia. Dlaczego nie chcą Polski
w Unii na zasadach równości ? Bo boją się o swoje rynki pracy. Takie dziwne
?
Też mają rodziny, dzieci i nie chcą aby jakieś przybłędy odbierały im
chleb.)
Pozdrawiam

DL

| Bo się wstydzą miejsca, z którego pochodzą ( wsi) i idą po trupach, żeby


tylko stać się "Warszawiakiem".

Upraszczasz do bólu głosząc takie stereotypy. Dużo osób przyjeżdza do
Warszawy z
dużych miast (chyba, że dla Ciebie Kraków, Poznań czy Gdańsk to "wsie"), o
czym
świadczą chociażby pełne pociągi przyjeżdzające rano na Centralny.
Zdecydowana
większość z tych osób nie chce zostać "Warszawiakami", co manifestują
wyjeżdzając z Wa-wy w piątek po południu.


Wybacz, ale przyczyną dojeżdzania do Warszawy jest cena mieszkań. (zarówno
kupna jak i wynajęcia)
Jest to wynikiem ogromnego popytu - napływu ludności w poszukiwaniu pracy.
Proste relacje przyczynowo skutkowe: jest praca - dużo ludzi - duży popyt -
mieszkania drogie, nie ma pracy - mało ludzi - mały popyt - mieszkania
tanie.

Mnie nic nikt nie dał w prezencie i na wszystko zapracowałem. Musiałem kupić
potwornie drogie mieszkanie, mimo że np w Szczecinie miałbym 2x wieksze.
Akurat prace też bym tam znalazł bo nie boje się konkurencji.
Ale tu się urodziłem, a na cmentarzu mam 4 pokolenia przodków.  Mój
pradziadek zginął w Powstaniu Warszawskim. Nie wstydzę się być
warszawiakiem, jestem z tego dumny.
Jednak z tego powodu, nikogo nie obrażam i nie manifestuję ani w piatek, ani
w poniedziałek.

Pozdrawiam

DL

Witaj Andrzej,

ABTymczasowe zameldowanie niczym nie grozi, nie wymaga nawet
ABzgody tzw. głównego lokatora czy właściciela.

Jak to rozumiec? Ze moglbys sie tymczasowo zameldowac u mnie bez mojej
zgody?? Niemozliwe.


 Oczywiście, że niemożliwe. Można zgłosić pobyt czasowy, ale to co innego.
Z drugiej strony nawet właściciel mieszkania, nie może wymeldować osoby
pełnoletniej.

Pozdrawiam

DL


Ale, patrząc w dół "drabiny społecznej" w
firmach które znam, czym niżej, tym więcej "rdzennych". Na portierniach,
stróżówkach i w kuchni na stołówce królują już tylko "rdzenni". I wcale
nie
piszę tego, żeby dokopać "prawdziwym" (którzy w tym wątku pokazali
przekrój
wszystkich najgorszych cech, za które nie lubi się Warszawiaków), tylko
taka
jest prawda.


Co za bzdura.

A przy okazji, od drugiego roku studiów pracowałem jako "dozorca nocny"
czyli cieć na 3/4 etatu.
Nik mi nie powie, że są tam ludzie z jakiś "dolnych szabli drabiny
społecznej"
Za kogo Ty się uważasz ? Myślisz, że moje warszawskie pochodzenie w czymś mi
pomogło ? Otóż wprost przeciwnie, na każdym kroku spotykam się z
zakompleksiałymi przyjezdnymi, którzy tylko czekają, aby "dokopać
prawdziwym".

To co tu prezentują "prawdziwki" to zwykła zawiść, że ktoś ma lepszą,
ciekawszą pracę, jest lepiej wykształcony, więcej zarabia i ogólnie lepiej
sobie radzi, a nie poprzestał na tym, z czym się urodził i pyszni się
swoim
stołecznym rodowodem, jakby miał jakiś udział w tym swoim szlachetnym
poczęciu :)


Ja jestem wykształcony, mam dobrą pracę i niczego nikomu nie zazdroszczę.
Zpracowałem sobie na to jak wszyscy moi koledzy i przyjaciele.
Nie jestem wybrzydzającym spadochroniarzem, który robi łaskę, że żyje i że
mieszka w Warszawie.
(jakby go spotkało coś złego)

Przepraszam, jeżeli kogoś uraziłem, ale nie mogłem się powstrzymać.
Ta dyskusja jest akademicka, off topic idzie w złym kieruku.
;-)))

Pozdrawiam

Marta Wieszczycka

Wracajac do zameldowania.
Przepisy meldunkowe sa tak samo niedopracowane jak wiele innych.


Raczej niewiedza i rozpuszczanie dziwnych plotek powoduje, ze nasze o nich
wyobrazenie jest tak diaboliczne.

Jaka pewnosc ma wlasciciel mieszkania, ze wynajmujacy i zameldowany nie
bedzie sie staral o zasiedzenie?


Jakie zasiedzenie ? Zasiedzenie nigdy nie może dotyczyć wynajmującego, a
zameldowanie nie daje zameldowanemu żadnych uprawnień.
Jest tylko potwierdzeniem miejsca stałego pobytu i nikomu z tego tytułu
nie przysługują żadne dodatkowe uprawnienia. Jeśli wynajmujesz komuś
mieszkanie bądź pokój, to masz obowiązek go zameldować, ale kiedy skończy
się umowa najmu, bądź kiedy ją wypowiesz ta osoba nie ma już prawa do
przebywania w tym lokalu.

Chcac wykwaterowac zameldowanego, zdaje sie, ze trzeba mu zapewnic lokal.


Sam to wymyśliłeś ?

Ale to juz kwestie prawne.


Właśnie. Może warto by najpierw się temu prawu przyjrzec, zanim zacznie się
rozpuszczać dziwne plotki na jego temat ;-)

Pozdrawiam,
Marta

Marta Wieszczycka

No to jazda, bo temat jest ciekawy...

| Wracajac do zameldowania.
| Przepisy meldunkowe sa tak samo niedopracowane jak wiele innych.
| Jaka pewnosc ma wlasciciel mieszkania, ze wynajmujacy i zameldowany nie
| bedzie sie staral o zasiedzenie?
Dlatego go nie zamelduje. Pisałem gdzieś wcześniej, że można by to było
rozwiązać przez dobrowolną rejestracje w jakiejś centralnej bazie danych.


Ten problem nie istnieje. Zasiedzenia nie może uzyskać tzw. posiadacz
zależny, czyli osoba wynajmująca od nas czy to mieszkanie czy pokój. Nie
trzeba wymyślać zmian przepisów, wystarczy się im przyjrzeć.
Zameldowanie jest tylko potwierdzeniem miejsca pobytu i nie daje najemcy
żadnych roszczeń przeciwko osobie mającej prawo do mieszkania.

| Chcac wykwaterowac zameldowanego, zdaje sie, ze trzeba mu zapewnic


lokal.
To plotka wyssana z palca.

A tak po za tym. Rodowici Warszawiacy
(niewielu Was jest) boicie się stanąć odważnie na rynku pracy?


Bez przesady. Większość z nas się nie boi. Oczywiście zawsze znajdzie się
ktoś, kto będzie chciał się wspierać ograniczeniami i tworzyć zamknięte
miasta, zamknięte grupy zawodowe itp. Osobiście uważam, że wciąż mamy
jeszcze zbyt wiele ograniczeń (patrz np. ostatni artykuł w Polityce o kaście
egzaminatorów na prawo jazdy i szkodliwych efektach jej istnienia)
A czy jest nas wielu?  No cóż, unikamy ostentacji.

Pomysł zamknięcia Warszawy jest oczywiście absurdalny.

Pozdrawiam,
Marta

Szuwaks



| Jezeli podejmuje sie taka rozmowe warto zastanowic sie wlasnie nad
| wysilkiem, ktory nalezy podjac przenoszac sie do warszawy.......

Tak to prawda, czasem ten wysilek jest ponad sily -:)

| Pewnie dostane za te slowa po glowie ale....................... patrzac na
| warszawiakow i nie warszawiakow z ktorymi przyszlo mi pracowac, moge
| stwierdzic, ze "warszawiacy" to stado impertynenckich cwaniakow, ktorzy
| wiele zawdzieczaja brylowaniu i oszukiwaniu............
| Ja tak nie moge i jest mi z tym bardzo ciezko....

Mnie tez bardzo ciezko przyzwyczaic sie do pewnych rzeczy.
Przyklad:
Sa w Warszawie trzy firmy. Nazwa (jednakowa dla wszystkich) nie wazna.
Pierwasza to sc, druga sp. z o.o. a trzecia to S.A.
Prezesem jest figurant z okolic Olsztyna. Wykonawczym dyrektorem facet z
Olsztyna. (poszukiwany metodami prawnymi przez pare osob, ale korespondencja
sadowa jakos do niego nie moze dotrzec)
Komputeryzuja co sie da i dostarczaja internet komu sie da. -:)
Na okolo 15 osob pracujacych w tej firmie tyko jeden byl z Warszawy. Tez
dyrektor. Byl bo juz nie jest.
Ich materialy marketingowe mowia miedzy innymi o tym, ze posiadaja wlasna
siec Ethernetowa w Polsce, 17 wezlow dostepowych w kraju, wlasne lacze do
Ebona i jeszcze duzo, duzo...
Prawda jest taka, ze maja wezel w Warszawie (na Pieknej u TePsy) a klientow
podlaczaja jak badz (bo przeciez klienta nie powinno obchodzic jak jest
podlaczony -:).

Pracowalem w paru firmach warszawskich. Tam takie oszustwa nie mogly miec
miejsca.
Moze mialem szczescie do w miare uczciwych firm?

Oczywiscie nie chcial bym aby ten przytoczony wyzej przyklad stawial mnie na
pozycji nienawidzacego przyjezdnych.
Ot po prostu odpowiedz na zarzut oszukiwania i .... brylowania -:)
jakoklwiek ktos to drugie rozumie.

Pozdrawiam
Szuwaks

Pawel Szymanski



[ciach]

Mówisz o wolnym rynku ?


no i? bo nie widze zwiazku.
( Przy okazji: wolny rynek to mrzonka i demagogia. Dlaczego nie chcą Polski
w Unii na zasadach równości ? Bo boją się o swoje rynki pracy. Takie dziwne
?


a co ma UE z wolnym rynkiem? przeciez tam jest czysty socjalizm.

Też mają rodziny, dzieci i nie chcą aby jakieś przybłędy odbierały im
chleb.)


ja tez bym chcial zeby mi placili ciezka kase tylko za to,
ze sie gdzies urodzilem, czy tez mam odpowiednich przodkow.
(nie)stety takie czasy juz minely i teraz sie placi (teoretycznie)
za prace.
PS. Co do doszkalania, to masz rację.


no wlasnie.

Ever

Krzysztof Olszak

Jezeli podejmuje sie taka rozmowe warto zastanowic sie wlasnie nad
wysilkiem, ktory nalezy podjac przenoszac sie do warszawy.......

Pewnie dostane za te slowa po glowie ale....................... patrzac na
warszawiakow i nie warszawiakow z ktorymi przyszlo mi pracowac, moge
stwierdzic, ze "warszawiacy" to stado impertynenckich cwaniakow, ktorzy
wiele zawdzieczaja brylowaniu i oszukiwaniu............
Ja tak nie moge i jest mi z tym bardzo ciezko....


Ci co bryluja i oszukuja to najczesciej "warszawiacy" z prowincji,
ktorzy sie tu co nieco juz zasiedzieli i teraz chca pokazac nowym co oni
moga.
Prawdziwy Warszawianin z dziada pradziada nie bedzie oszukiwal, brylowal
itp.

O takim brylujacym "warszawiaku" opowiadal kiedys moj dziadek. Napotkal
takiego osobnika w obozie pracy w Niemczech krotko po Powstaniu
Warszawskim. Gosc opowiadal jakie to mial przezycia w w powstaniu, jak
walczyl...
Kiedy dziadek zapytal go o Grochowska (gdzie mieszkala moja rodzina) -
okazalo sie sie "warszawiak" nie wie nic o istnieniu takiej
ulicy.......gdyz jest z Grodziska Mazowieckiego.

Mam nadzieje, ze mieszkancy Grodziska (sympatycznego w sumie miasta)
mimo wszystko nie poczuja sie urazeni ta historia.

pozdrawiam
Krzysztof

Przemyslaw Popielarski

( Przy okazji: wolny rynek to mrzonka i demagogia. Dlaczego nie chcą
Polski w Unii na zasadach równości ?


Bo mamy jeszcze za malo biurokracji. Ale gonimy!

DL


[ciach]

| Mówisz o wolnym rynku ?

no i? bo nie widze zwiazku.


Bo to jest ntg.

| Też mają rodziny, dzieci i nie chcą aby jakieś przybłędy odbierały im
| chleb.)
ja tez bym chcial zeby mi placili ciezka kase tylko za to,
ze sie gdzies urodzilem, czy tez mam odpowiednich przodkow.
(nie)stety takie czasy juz minely i teraz sie placi (teoretycznie)
za prace.


To tak jak mi.

| PS. Co do doszkalania, to masz rację.
no wlasnie.


Co właśnie ?

Pawel Szymanski


| [ciach]

| Mówisz o wolnym rynku ?

| no i? bo nie widze zwiazku.

Bo to jest ntg.


no w sumie to nie - dyskusja rozpoczela sie od propozycji
uczynienia z wawy 'miasta zamknietego'
| PS. Co do doszkalania, to masz rację.
| no wlasnie.

Co właśnie ?


no wlasnie mam racje:)
zamiast jeczec, ze sie nie mozna znalesc pracy, niech
malkontenci biora sie za doszkalanie (to nie do ciebie).

Ever

Kaja

Ten problem nie istnieje. Zasiedzenia nie może uzyskać tzw. posiadacz
zależny, czyli osoba wynajmująca od nas czy to mieszkanie czy pokój. Nie
trzeba wymyślać zmian przepisów, wystarczy się im przyjrzeć.
Zameldowanie jest tylko potwierdzeniem miejsca pobytu i nie daje najemcy
żadnych roszczeń przeciwko osobie mającej prawo do mieszkania.


Tylko tak pięknie piszesz, ale faktycznie jest zupełnie inaczej...Osoba
zameldowana u Ciebie np.może nie zechcieć się wynieść i nikt jej z tego
mieszkania nie będzie miał prawa wyrzucić, bo jest zameldowana...Napisz, wskaż
odpowiednie przepisy/zmiany dot. tego co piszesz.

Pozdrawiam,
Kaja

X-15

|
|

|

| | [ciach]
| |
| | A moze warto by bylo znowu zamknac Warszawe?
| | i wrocic do tych wspanialych czasow, gdy nie bylo nic w sklepach,
| | za to jak sie powiedzialo cos zle na 'patrie' to szlo do pierdla?
| | dziekuje, postoje:)
|
| Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
| ma. albo mamy wolny rynek (rowniez i rynek pracy) albo nie.
| centralizm przerabialismy przez ostatnie 50 lat i daleko
| nas to nie zaprowadzili. a wszystkim 'warszawiakom' bojacym sie,
| ze straca prace radze sie doszkalac. dobry pracownik zawsze jest
| przydatny i wolny rynek mu sprzyja.

ciach

Wszystko do czasu, az np. bedziemy mieli szybkie koleje, autostrady. Wtedy
gostek z Ciechanowa będzie na lepszej pozycji startowej.
Tylko nie piszcie, że ja też się mogę przeprowadzić do Ciechanowa :-)

Artek

X-15

| Wiam!
|
| Zastanawialiscie sie nad badaniami, ktore sa prowadzone z ktorych wynika,
ze
| pracodawcy wola zatrudniac nie - warszawiaków dlatego, ze sa lepiej
| zmotywowani, posiadaja duze umiejetnosci merytoryczne, bardziej kreatywni
i
| traktuja z szcunkiem swoje zajecie.
| Jestem nie warszawiakiem z czego sie bardzo ciesze, jak pisal Krzystof nie
| integruje sie z tym miastem i manifestuje swoje pochodzenie. Moje miasto
| choc male bylo juz miastem wtedy kiedy Warszawka byla zlepkiem kilku
chatek
| ;-)))))))))). Z tego co zauwazylem w tym miescie bardziej dynamiczni sa
| ludzie przyjezdni i chcialbym zeby warszawiacy zdali sobie sprawe, ze po
| czesci budujemy tez to miasto.

Dziękujemy ! My Twoje miasto też budujemy - z naszych podatków. No dobrze,
wszyscy budujemy nasze wspaniałe miasta :-)

| Ps. Ostatnio slyszalem, ze na Pradze mieszkaja juz tylko prawdziwi
| warszawiacy - jezeli to prawda - to serdecznie pozdrawiam warszawiakow .
| :-))))))

A co się stało z "podróbami" ? ;-)

Pozdrawiam wszystkich Warszawiaków i "nieWarszawiaków"

Artek

Marta Wieszczycka

Tylko tak pięknie piszesz, ale faktycznie jest zupełnie inaczej...Osoba
zameldowana u Ciebie np.może nie zechcieć się wynieść i nikt jej z tego
mieszkania nie będzie miał prawa wyrzucić, bo jest zameldowana...Napisz,
wskaż
odpowiednie przepisy/zmiany dot. tego co piszesz.


Wybacz, ale to raczej Ty powinnaś podać podstawę, z której wynika, że
zameldowanie jest podstawą konkretnych uprawnień.
Przepisy dotyczące meldunku zawarte są w rozporządzeniu Ministra Spraw
Wewnętrznych z 28 czerwca 1984 r. w sprawie wykonywania obowiązku
meldunkowego i prowadzenia ewidencji ludności.
W całej ustawie nie ma słowa o tym, żeby meldunek mógł dawać jakiekolwiek
uprawnienia wobec osoby posiadającej prawo do lokalu.
Domaganie się podania przepisu mówiącego to wprost przypomina domaganie się
podania przepisu mówiącego, że obywatele wcale nie muszą skakać na jednej
nodze. Wystarczy, że nigdzie nie ma przepisu mówiącego, że muszą.

musi się zameldować.
Samo zameldowanie się jest więc czynnością jednostronną tej
osoby.Oczywiście, żeby mogła się zameldować na pobyt stały, musi przedstawić
jakieś podstawy przebywania w lokalu (z reguły jest to umowa najmu) i
stosunki pomiędzy nią a właścicielem lokalu reguluje właśnie ta umowa.
I to ta umowa stanowi podstawę jej przebywania w lokalu, a nie meldunek,
który jest tylko formalnym potwierdzeniem stanu faktycznego. Mówiąc w
skrócie- meldunek jest jedynie domniemaniem, ale domniemaniem obalalnym.
Oczywiście w poprzednim systemie do meldunku przywiązywano wielką wagę, ale
wynikało to
z praktyki, dla której tak istotne było kontrolowanie obywateli i z
sytuacji, gdy obywatele ci nie mieli szans domagania się swoich praw.
Mieliśmy też wtedy inną konstytucję, pozwalającą podporządkować prawo
własności i inne prawa rzeczowe chwilowym priorytetom organów państwa.
Natomiast problemy z lokalami zastępczymi dotyczą eksmitowania członków
spółdzielni za niepłacenie, czy osób posiadających prawa do lokali w
kamienicy, która odzyskała dawnego właściciela, bądź osób, których budynek
ulega rozbiórce. Tym właśnie osobom państwo, gmina lub spółdzielnia musi
zapewnić lokal zastępczy i to też nie w każdym wypadku.
Umowa najmu jest o tyle prostsza, że kiedy wygasa bądź ulega rozwiązaniu, to
strony nie mają już wobec siebie żadnych roszczeń- no chyba, że najemca nie
płacił, wtedy masz roszczenie o czynsz.

Rzecz jasna, jeśli ktoś nadal chce wierzyć w nieistniejące przepisy, to jego
sprawa. Tylko, że to dość nietypowy przypadek, kiedy ... ignorantia iuris
nocet.
Pozdrawiam,
Marta

Andrzej Bursztynski

| Od 1984 roku meldunek nie oznacza jakiegokolwiek prawa do zamieszkania,
| jest wyłącznie potwierdzeniem faktu zamieszkiwania i to potwierdzeniem
| obligatoryjnym. Tymczasowe zameldowanie niczym nie grozi, nie wymaga nawet
| zgody tzw. głównego lokatora czy właściciela.

Moja sąsiadka miała szczęście, że nigdy nie zaleldowała swojego drugiego męża
( zameldowany byl u swojej mamusi)...Po 10-ciu latach po prostu powiedziała
dość i pognała go w skarpetkach do jego mamusi...Nawet policja mu nic nie
pomogła, bo nie był zameldowany.


Twoja sasiadka miala _niesamowite_ szczescie, ze jej drugi maz sie _sam_ nie
zameldowal w jej mieszkaniu...

Andrzej Bursztynski

ABTymczasowe zameldowanie niczym nie grozi, nie wymaga nawet
ABzgody tzw. głównego lokatora czy właściciela.

Jak to rozumiec? Ze moglbys sie tymczasowo zameldowac u mnie bez mojej
zgody?? Niemozliwe.


Nie, oznacza to ze jak wynajmujesz mieszkanie _legalnie_ to masz umowe
najmu i na jej podstaiwe udajesz do urzedu sie zameldowac. Zadna dodatkowa
zgoda tzw. glownego lokatora nie jest potrzebna.

Caly czas w narodzie zywa jest idea Warszawy - miasta zamknietego i
filmu Bareji na ten temat -)

Andrzej Bursztynski

Tylko tak pięknie piszesz, ale faktycznie jest zupełnie inaczej...Osoba
zameldowana u Ciebie np.może nie zechcieć się wynieść i nikt jej z tego
mieszkania nie będzie miał prawa wyrzucić, bo jest zameldowana...Napisz, wskaż
odpowiednie przepisy/zmiany dot. tego co piszesz.


Tzw. prawo lokalowe.

Marta Wieszczycka

Witaj Marta,

[ciach]
Ciekawe, czy to zrozumiala? :))


Witaj Janku,
No cóz, mam nadzieje, ze tak.
A ze plotki sa prostsze w formie od wyjasnienia stanu prawnego... ;-))
Pozdrawiam,
Marta

Kaja

Wybacz, ale to raczej Ty powinnaś podać podstawę, z której wynika, że
zameldowanie jest podstawą konkretnych uprawnień.
Przepisy dotyczące meldunku zawarte są w rozporządzeniu Ministra Spraw
Wewnętrznych z 28 czerwca 1984 r. w sprawie wykonywania obowiązku
meldunkowego i prowadzenia ewidencji ludności.
W całej ustawie nie ma słowa o tym, żeby meldunek mógł dawać jakiekolwiek
uprawnienia wobec osoby posiadającej prawo do lokalu.


Uprawnienia może nie, ale siłą go nikt nie wyrzuci i nie wymelduje.
Wiem, że jesteś prawniczką, ale przepisy sobie, a życie sobie...Tu, w którymś

męża...Wszystko co było w mieszkaniu, było kupione za jego pieniądze...i
faktycznie mieszkał w tym mieszkaniu...Jak widzisz, ani policja, ani prokurator
nic mu nie pomogli, bo on nie był zameldowany w tym mieszkaniu...a gdyby był, to
miałby prawo wyważyc drzwi i wejść do tego mieszkania i dalej w nim mieszkać.

Domaganie się podania przepisu mówiącego to wprost przypomina domaganie się
podania przepisu mówiącego, że obywatele wcale nie muszą skakać na jednej
nodze. Wystarczy, że nigdzie nie ma przepisu mówiącego, że muszą.

musi się zameldować.ó


Musi mieć przede wszystkim zgodę głównego lokatora lub właściciela mieszkania.
Czy ja mogłabym sobie pójść do Urzędu Gminy i zameldować się u Ciebie, gdybym
znała Twój adres? ( to tylko jako przykład)

Samo zameldowanie się jest więc czynnością jednostronną tej
osoby.Oczywiście, żeby mogła się zameldować na pobyt stały, musi przedstawić
jakieś podstawy przebywania w lokalu (z reguły jest to umowa najmu) i
stosunki pomiędzy nią a właścicielem lokalu reguluje właśnie ta umowa.


Jeśli np. mieszkałby  z Tobą kochanek, to spisywałabyś z nim umowę i biegła do
Urzędu Skarbowego, żeby za tego kochanka płacić podatek?...Może nie miałabyś
ochoty go zameldować w swoim mieszkaniu?...a jeszcze na dodatek, gdyby to było
mieszkanie kwaterunkowe?

I to ta umowa stanowi podstawę jej przebywania w lokalu, a nie meldunek,
który jest tylko formalnym potwierdzeniem stanu faktycznego.


Napewno komuś z kim chcę mieszkać w swoim mieszkaniu nie podpisywałabym żadnej
umowy.
I napewno nikogo bym nie zameldowała...chyba, że na jakieś 3 m-ce, ale bez
żadnej umowy.

Mówiąc w
skrócie- meldunek jest jedynie domniemaniem, ale domniemaniem obalalnym.


Moja siostra mogłaby zamienic mieszkanie z jedna babką, bo mieszkanie jej sie
podoba, ale w tym mieszkaniu jest zameldowany byly maż tej babki i nie wyniesie
się, a siłą go nikt nie wyrzuci na bruk.

Oczywiście w poprzednim systemie do meldunku przywiązywano wielką wagę, ale
wynikało to
z praktyki, dla której tak istotne było kontrolowanie obywateli i z
sytuacji, gdy obywatele ci nie mieli szans domagania się swoich praw.
Mieliśmy też wtedy inną konstytucję, pozwalającą podporządkować prawo
własności i inne prawa rzeczowe chwilowym priorytetom organów państwa.
Natomiast problemy z lokalami zastępczymi dotyczą eksmitowania członków
spółdzielni za niepłacenie, czy osób posiadających prawa do lokali w
kamienicy, która odzyskała dawnego właściciela, bądź osób, których budynek
ulega rozbiórce. Tym właśnie osobom państwo, gmina lub spółdzielnia musi
zapewnić lokal zastępczy i to też nie w każdym wypadku.
Umowa najmu jest o tyle prostsza, że kiedy wygasa bądź ulega rozwiązaniu, to
strony nie mają już wobec siebie żadnych roszczeń- no chyba, że najemca nie
płacił, wtedy masz roszczenie o czynsz.


Tak, oczywiście, ale to nie dotyczy obowiązku, czy nieobowiązku meldunkowego.

Rzecz jasna, jeśli ktoś nadal chce wierzyć w nieistniejące przepisy, to jego
sprawa. Tylko, że to dość nietypowy przypadek, kiedy ... ignorantia iuris
nocet.


Na szczęście nie miałam do czynienia ( i chyba już nie będę miała) z meldunkami,
ale prawo sobie, a życie sobie.

Pozdrawiam,
Kaja

Kaja

Twoja sasiadka miala _niesamowite_ szczescie, ze jej drugi maz sie _sam_ nie
zameldowal w jej mieszkaniu...


Może i miała, ale musi być zgoda głównego lokatora i ona mogłaby się nie
zgodzić...Ponadto ten jej mąż straciłby trzypokojowe mieszkanie po swojej mamusi,
bo musiałby się z niego wymeldować.

Pozdrawiam,
Kaja

Kaja

Nie, oznacza to ze jak wynajmujesz mieszkanie _legalnie_ to masz umowe
najmu i na jej podstaiwe udajesz do urzedu sie zameldowac. Zadna dodatkowa
zgoda tzw. glownego lokatora nie jest potrzebna.


A jak nie ma umowy?
A jak wynajmuje tylko mały pokój u kogoś?

Pozdrawiam,
Kaja

Piotero

Zgadza się.
Powiem Ci Pawle, że u mnie na studiach, duża część ludu, to byli
zamiejscowi.
Dziś, gdyby ktoś na nich popatrzył, w życiu nie powiedziałby, że pochodzą
np. z na wpół rolniczej rodziny ze Skarżyska-Kamiennej.


A to ciekawe. Czyzby warszawskosc ma sie wypisana na twarzy ????

Chester EM

Dla Przybyszy, nasze miasto jest to Eldorado.


Sugerowałbym aż tak się nie nadymać drogi Szuwaksie.
Po pierwsze Warszawa żyje z prowincji. Tu znajduje się
znakomita większość central firm działających na terenie całego
kraju, zatem żyjące z...  prowincji.

Co do eldorado.... hehe :-))
No cóż, trochę pomieszkałem w "Polsce", jakieś tam rozeznanie mam.
Wystarczy porównać ceny mieszkań, taksówek, komunikacji miejskiej,
parkingów, gastronomii etc. i okazuje się, że Eldorado zmienia się w min
imum
socjalne na poziomie europejskim.
Nie ma się co oszukiwać drogi Szuwaksie. 4000 PLN "do ręki" nie jest
żadnym eldorado, to zaledwie ~2300 DM, 1000 USD.
W szeroko rozumianej branży IT do stanowiska Key Account włącznie
1000 USD to coraz częściej super wynagrodzenie.
Tyle samo zarabia robotnik fizyczny np. marynarz na sensownym
statku, tyle że...  ma do tego dach nad głową i niezły wikt, opiekę medy
czną.

Zatem nazywanie zadupia Europy mianem "Eldorado" to IMHO spore nadużycie
.

No coz nie jest to takie proste. Trzeba sie troche wysilic, pomyslec,
zaangazowac.
Okazuje sie, ze lepiej robic za murzyna w Warszawie (za nizsza pensje,
w
zdecydowanie wiekszym wymiarze godzin)


A może zwyczajnie nie przeszkadzać prowincji?
Może wreszcie zarządzać uczciwie pieniędzmi prowincjuszy panie Szuwaks?
Pomagać, nie szkodzić, nie kraść, rozliczać władzę, wprowadzić system
odpowiedzialności z materialną włącznie?

A moze warto by bylo znowu zamknac Warszawe?


Polecam.
Po co Warszawie specjaliści z prowincji?
Zostaną "Bolki" z Grochowa i szlachta pruszkowsko - wołomińska.

Z resztą znam lepszy sposób na odpływ ludzi.
W dużym uproszczeniu - ulgi inwestycyjne dla prowincji i tanie kredyty.
W tym momencie byłbym nawet za tym, żeby Warszawę zabetonować dookoła
i precz z łapami od kasy prowincjuszy. Jak podoba Ci się ten wariant?

    Chester EM - ubawiony Szuwaksową propozycją :-|

Chester EM

Chciałbym nieśmiało zwrócić uwagę, że składając zeznanie podatkowe "gd
zieś w
Polsce" a de facto zamieszkując w Warszawie każda osoba popełnia co na
jmniej
wykroczenie karno-skarbowe.


Co Twoim zdaniem oznacza termin "zamieszkując"?
Jeśli pobyt czasowy, to podaj podstawę prawną swojej wypowiedzi,
albo nie pisz głupot.

No i nie zapomnij o rozwinięciu określenia "co najmniej".

Konkrety proszę.

    Chester EM - podziwiający warszawskich specjalistów :-| |

Chester EM

Bo się wstydzą miejsca, z którego pochodzą ( wsi) i idą po trupach, że


by tylko stać się "Warszawiakiem".

Hue hue hue  :-))))

*plonk*

    Chester EM

Chester EM

Z drugiej strony nawet właściciel mieszkania, nie może wymeldować osob
y
pełnoletniej.

Może !

    Pozdrawiam

        Chester EM

Andrzej Bursztynski

| Twoja sasiadka miala _niesamowite_ szczescie, ze jej drugi maz sie _sam_ nie
| zameldowal w jej mieszkaniu...

Może i miała, ale musi być zgoda głównego lokatora i ona mogłaby się nie
zgodzić...Ponadto ten jej mąż straciłby trzypokojowe mieszkanie po swojej
mamusi, bo musiałby się z niego wymeldować.


To ja się domyślam że miał jakieś powody, ale IMHO niestety powtarzasz bzdury
- nie musiałaby się zgodzić - zgodę wyraziła w USC mówiąc sakramentalne "tak".

Andrzej Bursztynski

| Nie, oznacza to ze jak wynajmujesz mieszkanie _legalnie_ to masz umowe
| najmu i na jej podstaiwe udajesz do urzedu sie zameldowac. Zadna dodatkowa
| zgoda tzw. glownego lokatora nie jest potrzebna.

A jak nie ma umowy?


To znaczy, że łamie prawo. I ten kto jest właścicielem/dysponentem (nie
płaci podatków) i wynajmujący - nie respetkuje rozporządzenia MSW.

A jak wynajmuje tylko mały pokój u kogoś?


Nie ma to najmniejszego znaczenia czy mały pokój czy wielki pałac.

Andrzej Bursztynski

| Chciałbym nieśmiało zwrócić uwagę, że składając zeznanie podatkowe "gd
| zieś w Polsce" a de facto zamieszkując w Warszawie każda osoba popełnia co na
| jmniej wykroczenie karno-skarbowe.

Co Twoim zdaniem oznacza termin "zamieszkując"?


A jak myślisz?

Jeśli pobyt czasowy, to podaj podstawę prawną swojej wypowiedzi, albo nie pisz
głupot.


Wypraszam sobie ten ton.

Na PIT z zeznaniem rocznym podajesz miejsce zamieszkania, ba - masz
obowiązek zgodnie z ustawą o podatku od osób fizycznych po zmianie miejsca
zamieszkania na zgłoszenie tego faktu na osobnym PIT do US właściwego dla
nowego miejsca zamieszkania. Jeśli ktoś wynajmuje mieszkanie poza miejscem
stałego zameldowania i w nim mieszka na stałe, a nie zgłosił tego faktu do US,
to narusza przepisy. To tak trudno zrozumieć?

Oczywiście, jest kwestia tzw. pobytu czasowego, jest kwestia wynajmu mieszkań
bez umowy wynajmu (też karane przez służby podatkowe) itd itp.

No i nie zapomnij o rozwinięciu określenia "co najmniej".


Chester, nie wiesz co oznacza 'co najmniej'??? Naprawdę muszę Ci to tłumaczyć?

Chester EM

| Jeśli pobyt czasowy, to podaj podstawę prawną swojej wypowiedzi, albo
nie pisz
Wypraszam sobie ten ton.


Ok, sorry.

Na PIT z zeznaniem rocznym podajesz miejsce zamieszkania, ba - masz
obowiązek zgodnie z ustawą o podatku od osób fizycznych po zmianie mie
jsca
zamieszkania na zgłoszenie tego faktu na osobnym PIT do US właściwego
dla
nowego miejsca zamieszkania. Jeśli ktoś wynajmuje mieszkanie poza miej
scem
stałego zameldowania i w nim mieszka na stałe, a nie zgłosił tego fakt
u do US,
to narusza przepisy. To tak trudno zrozumieć?


Tak, bo to o czym piszesz jest sprzeczne.
Jeżeli dopełniasz obowiązku meldunkowego, automatycznie podlegasz pod Ur
ząd
Skarbowy właściwy względem miejsca zamieszkania.
Obowiązek zgłoszenia pobytu czasowego (ponad 2 miesiące) nie jest jednoz
naczny
ze zmianą stałego miejsca zamieszkania a co się za tym kryje - nie ma mo
wy o zmianie
Urzędu Skarbowego. Nie można mieć 2 miejsc stałego pobytu czego mam nadz
ieję
konsekwencje w myśl przepisów rozumiesz.
To po pierwsze.
Po drugie spora część przyjezdnych pracuje w oparciu o cywilno-prawną um
owę
o współpracy zwaną popularnie "kontraktem managerskim" rejestrując dział
alność
gospodarczą na terenie miasta stołecznego Warszawy = płacą tu podatki.
Podobnie jak osoby nie posiadające żadnego miejsca stałego pobytu.

Czy teraz wyjaśnisz na jakiej podstawie - konkretna ustawa, rozporządzen
ie, itp.
twierdzisz, że osoba przebywająca czasowo w Warszawie, płacąc podatki do
właściwego urzędu zgodnie z meldunkiem stałym popełnia przestępstwo z ty
t.
naruszenia "co najmniej" Ustawy Karno - Skarbowej ?

| No i nie zapomnij o rozwinięciu określenia "co najmniej".

Chester, nie wiesz co oznacza 'co najmniej'??? Naprawdę muszę Ci to tł


umaczyć?

Tak wytłumacz.
"Co najmniej" - czyli Ustawa Karno-Skarbowa w zakresie ....  oraz pozost
ałe przepisy,
które miałeś na myśli.

    Chester EM - ubawiony :-|

Kaja

| A jak wynajmuje tylko mały pokój u kogoś?
Nie ma to najmniejszego znaczenia czy mały pokój czy wielki pałac.


A jeśli to jest ktoś z rodziny, np. przyjechała  moja siostra ze Szwecji na rok i
będzie u mnie mieszkała?

Pozdrawiam,
Kaja

Kaja

Nie ma się co oszukiwać drogi Szuwaksie. 4000 PLN "do ręki" nie jest
żadnym eldorado, to zaledwie


Dla mnie to by bylo ELDORADO, ale Tobie się chyba przewróciło w głowie od tego
"bogactwa" jakie masz w Warszawie.

Zostaną "Bolki" z Grochowa i szlachta pruszkowsko - wołomińska.


Pruszków i Wołomin to przecież nie jest Warszawa.

Pozdrawiam,
Kaja

Kaja



| Bo się wstydzą miejsca, z którego pochodzą ( wsi) i idą po trupach, że
by tylko stać się "Warszawiakiem".
Hue hue hue  :-))))
*plonk*


Trzeba było mundralo nie ucinać cytatu przedpiścy, na który odpowiadałam :-)

Pozdrawiam,
Kaja

Marta Wieszczycka

bo on nie był zameldowany w tym mieszkaniu...a gdyby był, to
miałby prawo wyważyc drzwi i wejść do tego mieszkania i dalej w nim


mieszkać.

To zbyt daleko posunięty wniosek.

Musi mieć przede wszystkim zgodę głównego lokatora lub właściciela
mieszkania.
Czy ja mogłabym sobie pójść do Urzędu Gminy i zameldować się u Ciebie,
gdybym
znała Twój adres? ( to tylko jako przykład)


W zeszłym roku paru dziennikarzy zameldowało się w mieszkaniu jakiegoś
bodajże radnego tylko po to, żeby mu pokazać, że to jest możliwe. Potem był
niezły cyrk ;-).

Jeśli np. mieszkałby  z Tobą kochanek, to spisywałabyś z nim umowę i
biegła do
Urzędu Skarbowego, żeby za tego kochanka płacić podatek?...Może nie
miałabyś
ochoty go zameldować w swoim mieszkaniu?...a jeszcze na dodatek, gdyby to
było
mieszkanie kwaterunkowe?


W takim wypadku, skoro nie ma umowy, to osoba mieszkająca nie ma żadnych
podstaw
do przebywania w lokalu, więc nie widzę problemu

Moja siostra mogłaby zamienic mieszkanie z jedna babką, bo mieszkanie jej
sie
podoba, ale w tym mieszkaniu jest zameldowany byly maż tej babki i nie
wyniesie
się, a siłą go nikt nie wyrzuci na bruk.


Jeżeli jest mężem tej babki, to najpewniej mieszkanie stanowi część
wspólnoty majątkowej
małżeńskiej, co powoduje, że on też ma do niego prawo, nawet jeśli tylko ona
figuruje w spółdzielni, jako jej członek. Zameldowanie nie ma tu nic do
rzeczy.

| Rzecz jasna, jeśli ktoś nadal chce wierzyć w nieistniejące przepisy, to
jego
| sprawa. Tylko, że to dość nietypowy przypadek, kiedy ... ignorantia
iuris
| nocet.

Na szczęście nie miałam do czynienia ( i chyba już nie będę miała) z
meldunkami,
ale prawo sobie, a życie sobie.


W wielu konkretnych wypadkach tak.
Jednak im bardziej ktoś nie wierzy, że ma do czegoś prawo, tym bardziej tego
prawa
nie ma.
Pamiętam, jak niedawno obwieściłam radośnie znajomym, że już teraz można
wreszcie odbierać paszporty za kogoś. Trzeba tylko mieć upoważnienie.
Oczywiście, dodałam, uwzględniając fakt, że część urzędników zajmujących się
paszportami, w kwestiach przepisów regulujących problematykę paszportową
jest do tyłu o jakieś 5 lat (przynajmniej ja nie spotkałam jeszcze takiego,
który byłby do tyłu mniej), warto zabrać ze sobą również Dziennik Ustaw, w
którym tę zmianę zamieszczono. To tyle. Już jedna koleżanka skorzystała z
tej możliwości i w efekcie nie miała problemów. Tak samo jest z innymi
sprawami. Im lepiej jesteś przygotowana, tym poważniej traktują Cię inni.
Czasem to przygotowanie naprawdę nie wymaga wysiłku.
Ciekawe czemu ta koleżanka nie powiedziała: Ee, to niemozliwe, nie będę się
wychylac i tak mi nie uwierzą, przecież wiesz, jak jest ....
Co z tego, że dziesiątki osób miały z czymś problem ? To ma być dla Ciebie
argument ? Skoro problem można bez trudu rozwiązać ?

Pozdrawiam,
Marta

X-15

|
| Witaj Kaja,
|

|
| KA jak nie ma umowy?
| KA jak wynajmuje tylko mały pokój u kogoś?
|
| To oznacza, ze glowny lokator moze go zameldowac, a nie on sam siebie.

Nie śledzę dokładnie treści wszystkich postów, bo mnie temat nie interesuje,
ale czy pamietacie tę "aferę" z meldunkiem w mieszkaniu Leszka Millera ?

Artek

X-15

|

|
|
| Dla Przybyszy, nasze miasto jest to Eldorado.
|
| Sugerowałbym aż tak się nie nadymać drogi Szuwaksie.
 Po pierwsze Warszawa żyje z prowincji. Tu znajduje się
| znakomita większość central firm działających na terenie całego
| kraju, zatem żyjące z...  prowincji.

A jak jest na świecie ? Pieprzysz bzdury. Jesteś nie obiektywny.

| Co do eldorado.... hehe :-))
| No cóż, trochę pomieszkałem w "Polsce", jakieś tam rozeznanie mam.
| Wystarczy porównać ceny mieszkań, taksówek, komunikacji miejskiej,
| parkingów, gastronomii etc. i okazuje się, że Eldorado zmienia się w min
| imum
| socjalne na poziomie europejskim.
| Nie ma się co oszukiwać drogi Szuwaksie. 4000 PLN "do ręki" nie jest
| żadnym eldorado, to zaledwie ~2300 DM, 1000 USD.
| W szeroko rozumianej branży IT do stanowiska Key Account włącznie
| 1000 USD to coraz częściej super wynagrodzenie.
| Tyle samo zarabia robotnik fizyczny np. marynarz na sensownym
| statku, tyle że...  ma do tego dach nad głową i niezły wikt, opiekę medy
| czną.
|
| Zatem nazywanie zadupia Europy mianem "Eldorado" to IMHO spore nadużycie

Czy jesteś idiotą ?

| No coz nie jest to takie proste. Trzeba sie troche wysilic, pomyslec,
| zaangazowac.
| Okazuje sie, ze lepiej robic za murzyna w Warszawie (za nizsza pensje,
| w
| zdecydowanie wiekszym wymiarze godzin)
|
| A może zwyczajnie nie przeszkadzać prowincji?
| Może wreszcie zarządzać uczciwie pieniędzmi prowincjuszy panie Szuwaks?
| Pomagać, nie szkodzić, nie kraść, rozliczać władzę, wprowadzić system
| odpowiedzialności z materialną włącznie?
|
| A moze warto by bylo znowu zamknac Warszawe?

OK, masz rację. Rozliczyłeś już sołtysa (szeryfa- nie wiem skąd jesteś) w
twojej wsi ?

| Polecam.
| Po co Warszawie specjaliści z prowincji?
| Zostaną "Bolki" z Grochowa i szlachta pruszkowsko - wołomińska.

Oczywiście !, że tak. Bolki z Grochowa i itp., to są na pewno łotry, ale
NASZE łotry. Zrozumiałeś ?

| Z resztą znam lepszy sposób na odpływ ludzi.
| W dużym uproszczeniu - ulgi inwestycyjne dla prowincji i tanie kredyty.
| W tym momencie byłbym nawet za tym, żeby Warszawę zabetonować dookoła
| i precz z łapami od kasy prowincjuszy. Jak podoba Ci się ten wariant?

Ulgi ? Tak !, ale nie za nasze warszawskie pieniądze. Rządzcie się sami- bo
się od was "odbetonujemy" ;-)

Artek

Kaja

Witaj Kaja,

KA jak nie ma umowy?
KA jak wynajmuje tylko mały pokój u kogoś?
To oznacza, ze glowny lokator moze go zameldowac, a nie on sam siebie.


No i wreszcie doszliśmy do sedna sprawy :-)

Pozdrawiam,
Kaja

Kaja

W zeszłym roku paru dziennikarzy zameldowało się w mieszkaniu jakiegoś
bodajże radnego tylko po to, żeby mu pokazać, że to jest możliwe. Potem był
niezły cyrk ;-).


Coś mi świta, że czytałam coś niecoś na ten temat :-)

W takim wypadku, skoro nie ma umowy, to osoba mieszkająca nie ma żadnych
podstaw
do przebywania w lokalu, więc nie widzę problemu


W moim bloku, to w co drugim mieszkaniu ktoś dodatkowy mieszka...Nawet pewna
ważna osoba z TV wynajmowała u kogoś mieszkanie....i nikt na nikogo nie donosi
do meldunków.
Jesteś biegła w sprawach prawnych, to pozwolę sobie Ciebie zapytać jak to jest z
meldunkiem, jeśli ktoś posiada dwa mieszkania?...Trochę postów dotyczących tego
tematu czytałam na grupie prawo, ale Ciekawa jestem co tak naprawdę "mówią"
przepisy?

Jeżeli jest mężem tej babki, to najpewniej mieszkanie stanowi część
wspólnoty majątkowej
małżeńskiej, co powoduje, że on też ma do niego prawo, nawet jeśli tylko ona
figuruje w spółdzielni, jako jej członek. Zameldowanie nie ma tu nic do
rzeczy.


Byłym mężem, ale to chyba ten sam problem.

Pamiętam, jak niedawno obwieściłam radośnie znajomym, że już teraz można
wreszcie odbierać paszporty za kogoś. Trzeba tylko mieć upoważnienie.


Upoważnienie musi być chyba potwierdzone ( za wiarygodność podpisu) przez jakiś
Urząd.

Czasem to przygotowanie naprawdę nie wymaga wysiłku.
Ciekawe czemu ta koleżanka nie powiedziała: Ee, to niemozliwe, nie będę się
wychylac i tak mi nie uwierzą, przecież wiesz, jak jest ....
Co z tego, że dziesiątki osób miały z czymś problem ? To ma być dla Ciebie
argument ? Skoro problem można bez trudu rozwiązać ?


Tylko trzeba przeczytać odpowiednie przepisy, a żeby je przeczytać to trzeba
wiedzieć gdzie ich szukać :-)

Pozdrawiam,
Kaja

Chester EM

    * plonk *    :-|

            Chester EM

rudziaFFka

Chester EM agitraktor:



(...)Sugerowałbym aż tak się nie nadymać drogi Szuwaksie.

Chester, kiej Szuwi jest tak chudy, ze ma zapas :

(...)Może wreszcie zarządzać uczciwie pieniędzmi prowincjuszy panie
Szuwaks?

No wlaaasnie, Szuwi - jak juz kompletnie zglupiejesz, a moze i
zagoraczkujesz, wez sie za ratuszo-rajcownictwo ;))))

Chester, Ty bedziesz doradca - z taaaka wiedza :)))

Zostaną "Bolki" z Grochowa i szlachta pruszkowsko - wołomińska.


a szlachta sie juz na to zgodzila? bo mam wrazenie, ze nie ciagnie
wilka z lasu do miasta :

    Chester EM - ubawiony Szuwaksową propozycją :-|


jako zywo, jako zywo - lez ocieranie, Chesterku

serdecznosci

rudziaFFka
daniel biernacki dobrze godo, dac Mu łodki:

(...)
patrzac na

warszawiakow i nie warszawiakow z ktorymi przyszlo mi pracowac, moge
stwierdzic, ze "warszawiacy" to stado impertynenckich cwaniakow,
ktorzy
wiele zawdzieczaja brylowaniu i oszukiwaniu............


a tak sobie zabryluje:
a ktorene one te warszawiaki sa dobre a ktorene zle?
te z "" czy bez?
:

Ja tak nie moge i jest mi z tym bardzo ciezko....


cierpienie uszlachetnia - nie przejmuj sie, te brzydale warszawskie to
bazyliszkowy rod

paskudy, tfe

serdecznosci:

Szuwaks
Witam,



| Chester, kiej Szuwi jest tak chudy, ze ma zapas :
Rudzia! ja wcale nie Je (stem) chudi!

| No wlaaasnie, Szuwi - jak juz kompletnie zglupiejesz, a moze i
| zagoraczkujesz, wez sie za ratuszo-rajcownictwo ;))))

No to jeszcze troche czekania -:)

|     Chester EM - ubawiony Szuwaksową propozycją :-|
Jako zywo kolejny ktos co to sie dal nabrac -:)

Pozdrawiam
Szczegolnie RudziaFFkr (razem z RudzaiaFFiczka)

Szuwaks

Marta Wieszczycka

Jesteś biegła w sprawach prawnych, to pozwolę sobie Ciebie zapytać jak to
jest z
meldunkiem, jeśli ktoś posiada dwa mieszkania?...Trochę postów dotyczących
tego
tematu czytałam na grupie prawo, ale Ciekawa jestem co tak naprawdę
"mówią"
przepisy?


Mieszkań możesz mieć tysiące, obecnie to tylko kwestia pieniędzy, a
zameldować powinnaś się tam, gdzie akurat mieszkasz. Właściciel nie ma
obowiązku meldowania się we własnym mieszkaniu, więc mając ich wiele możesz
zameldować się w jednym z nich, albo np. u rodziców, jeśli tam naprawdę
mieszkasz. Zameldować należy się bowiem w miejscu faktycznego pobytu.
Pewnie przypominasz sobie te historie sprzed lat, kiedy ludzie się
rozwodzili, bo każdy mógł posiadać tylko 1 mieszkanie (to samo ograniczenie
dotyczyło też małżeństw). Tych przepisów już nie ma. Od dawna.

Upoważnienie musi być chyba potwierdzone ( za wiarygodność podpisu) przez
jakiś
Urząd.


Nie ma takiego wymogu.

Tylko trzeba przeczytać odpowiednie przepisy, a żeby je przeczytać to
trzeba
wiedzieć gdzie ich szukać :-)


Niestety. Ale czasem wystarczy  wziąć pod uwagę otrzymane informacje ;-)

Pozdrawiam,
Marta

Kaja

Mieszkań możesz mieć tysiące, obecnie to tylko kwestia pieniędzy, a
zameldować powinnaś się tam, gdzie akurat mieszkasz. Właściciel nie ma
obowiązku meldowania się we własnym mieszkaniu, więc mając ich wiele możesz
zameldować się w jednym z nich, albo np. u rodziców, jeśli tam naprawdę
mieszkasz. Zameldować należy się bowiem w miejscu faktycznego pobytu.


Dzięki :-)

Pewnie przypominasz sobie te historie sprzed lat, kiedy ludzie się
rozwodzili, bo każdy mógł posiadać tylko 1 mieszkanie (to samo ograniczenie
dotyczyło też małżeństw). Tych przepisów już nie ma. Od dawna.


Pamiętam :-)
Będę musiała jednak poczytać to nowe prawo lokalowe, bo jestem strasznie
niedouczona.

| Upoważnienie musi być chyba potwierdzone ( za wiarygodność podpisu) przez
jakiś
| Urząd.
Nie ma takiego wymogu.


Aha :-)

| Tylko trzeba przeczytać odpowiednie przepisy, a żeby je przeczytać to
trzeba
| wiedzieć gdzie ich szukać :-)
Niestety. Ale czasem wystarczy  wziąć pod uwagę otrzymane informacje ;-)


No właśnie...dzięki :-)

Pozdrawiam,
Kaja

Chester EM

Jako zywo kolejny ktos co to sie dal nabrac -:)


widac per recepcja rozproszona ;-)))

Pozdrowionka

        Chestersky

Marta Wieszczycka

Będę musiała jednak poczytać to nowe prawo lokalowe,


Niekoniecznie, jeśli nie jest Ci akurat do niczego potrzebne, to przecież
nie musisz czytać go dla samej wiedzy. Z pewnością łatwo znajdziesz bardziej
pasjonujące dziedziny ;-)
Chyba, że Cię naprawdę zainteresowało ;-))

Pozdrawiam,
Marta

Kaja

| Będę musiała jednak poczytać to nowe prawo lokalowe,
Niekoniecznie, jeśli nie jest Ci akurat do niczego potrzebne, to przecież
nie musisz czytać go dla samej wiedzy.


No właśnie...W "tych czasach" do niczego mi nie było potrzebne i nie wiedziałam,
że wiele się jednak zmnieniło w tym prawie :-))))

Z pewnością łatwo znajdziesz bardziej
pasjonujące dziedziny ;-)
Chyba, że Cię naprawdę zainteresowało ;-))


Tak szczerze mówiąc, to nie bardzo...Dopiero jak mnie jakiś problem przypili,
ale raczej się na to nie zapowiada :-)

Pozdrawiam,
Kaja

maro

Jeśli pytanie jest serio to może by tak lepiej zamknąć Szuwksa?
Pozdro


Myślę, ze jakby mu zapewnić dostęp do Inetu, nie miałby nic przeciwko:))

Maro.

Szuwaks
Witam,



| Jeśli pytanie jest serio to może by tak lepiej zamknąć Szuwksa?
| Pozdro

Nie wiem kim jestes, ale czyzbys obawial sie, ze musialbys opuscic nasze
miuasto? -:)
Zdaje sie ze jestes po raz pierwszy (jakos od paru lat nie rzucil mi sie w
oczy user ''kmiecz'') na grupie a juz jestes zadny represji?

He he! Mowil to ktos kiedys o mnie, ze jestem z poprzedniej epoki.
A tu prosze -:)

Szuwaks

Chester EM

Zdaje sie ze jestes po raz pierwszy (jakos od paru lat nie rzucil mi
sie w
oczy user ''kmiecz'') na grupie a juz jestes zadny represji?


Czy trzeba porosnąć mchem warszawskiej grupy, żeby mieć prawo
do własnego zdania na temat osób wypowiadających się na niej?

    Chester EM -zaciekawiony :-

Szuwaks
Witam,



| Czy trzeba porosnąć mchem warszawskiej grupy, żeby mieć prawo
| do własnego zdania na temat osób wypowiadających się na niej?

Alez oczywiscie, ze nie.
To jest oczywiste, ze jak do kogos przychodze pierwszy raz albo bywam bardzo
rzadko, to od razu mowie co nalezy z tym kims zrobic, lub co w nim
naprawic. -:)

Pozdrawiam
Szuwaks

Pawel Szymanski

Witam,

| Czy trzeba porosnąć mchem warszawskiej grupy, żeby mieć prawo
| do własnego zdania na temat osób wypowiadających się na niej?

Alez oczywiscie, ze nie.
To jest oczywiste, ze jak do kogos przychodze pierwszy raz albo bywam bardzo
rzadko, to od razu mowie co nalezy z tym kims zrobic, lub co w nim
naprawic. -:)


problem w tym, ze on nie przyszedl do ciebie.

Ever

Szuwaks
Witam,



| problem w tym, ze on nie przyszedl do ciebie.
Moze mi sie wydawalo, ze kolega odpowiadal na moj post?
I tak sie zstanawiam, ilez w tym przekomazaniu sie jest mowy o Warszawie?

Szuwaks


Strona 1 z 21, 2